21/10/2023

Bananowy song

Bananowy świat Dawida Czycza poznałam w marcu tego roku na znakomitej wystawie „Suma naszych pragnień” w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu (kurator: Paweł Witkowski). Wspólnie z Dawidem Czyczem wystawiali na niej Monika Chlebek i Wiktor Gałka.

 


Dawid Czycz zawładnął Elektrownią i elementy z jego obrazów pokryły ogromne ściany budynku. Artysta pokazywał wówczas dynamiczne, komiksowe, popkulturowe wizje miast. Coś w stylu „Marinetti naszych czasów”. Nowy futuryzm wplatający w ikonosferę nie tylko „miasta, masę i maszyny”, ale też bohaterów popkultury i współczesną miejską anarchię - hasła z grafitti i murale oraz grafikę cyfrową, memy, gify.  Zwariować można od nadmiaru bodźców. Coś o tym wiemy.

 


Obok szalonych, kolorowych miast znalazły się również obrazy operujące zaledwie dwoma kolorami i ich odcieniami – żółtym i czarnym. Jak na bananach. Żółte tła i ciemne plamki. Wszystko w bananowych obrazach ma skazy – skóra bohaterów, rzeczy i tła. Plamki są małe, ale też rosną i zjadają – jak czas. Można doszukiwać się w tym starej alegorii vanitas – przemijania, marności ziemskiego życia. Ale na szczęście nie tylko. Bananowy świat Czycza intryguje, bo jest niejednoznaczny – smutno-śmieszny, groteskowy. 

 


Nową serię bananowych obrazów Czycza zobaczyć można w Warszawie w galerii Nocny Patrol (uwaga: tylko do 18 listopada). Wystawa nosi tytuł „Smells Like Teen Spirit” i powraca do fascynacji popkulturowym mirażem lat 90. XX wieku. Dawid Czycz obserwował go z perspektywy chłopca, ale „indoktrynowanego” przez dwie starsze siostry. W dzikich czasach transformacji docierały do Polski filmy i muzyka poprzednich dekad i wszystko co nowe. Kto obserwował ten świat, wie, co się działo: fascynowała Laura Palmer, ale także gwiazda polskiego campu Violetta; podniecała Sharon Stone w scenie przesłuchania w „Nagim instynkcie", a nieco później obcisłe kostiumy Umy Thurman w Kill Billu; straszyła kobieta z pieńkiem z „Twin Peaks”.

 

   

 

Plejada bohaterów popkutury w nowych obrazach Czycza również pokryta jest bananowym trądem. Jest w nich nostalgia za odkopanymi z pamięci czasami, których już nie ma, a zarazem żart. Przy tym malarska perfekcja i znakomite opanowanie warsztatu. Czycz wyłącznie malarskim środkami, w monochromatycznej tonacji, stwarza znakomite iluzje przestrzeni. Załamywanie się dalekiego planu, jak w „Św. Annie Samotrzeciej” Leonarda da Vinci  (i jego sfumato). Perspektywa powietrzna na krótkich dystansach, jak u Rembrandta, perfekcyjna precyzja pędzla, jak u mistrzów niderlandzkich XV stulecia, Boschowskie fantasmagorie. I to wszystko wyssane z historii malarstwa jakby mimochodem, bez żadnych bezpośrednich odniesień i cytatów. Farbami, a wygląda jak z komputera. Ot tak. 

 

 

Dziękuję kuratorom wystawy „Smells Like Teen Spirit” - Agnieszce Gołębiewskiej i Mariuszowi Horaninowi za oprowadzenie po wystawie i anegdoty o artyście (od nich wiem o starszych siostrach, a to wiele tłumaczy).

 

Może zainteresuje Cię...

Wszelkie teksty przedstawione na stronie grazynabastek.pl są objęte prawem autorskim. Kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez zgody Autorki jest zabronione.

 

Projekty logotypów: Darek Bylinka – Ubawialnia
Wykonanie strony: Sztuka do kawy
Zdjęcie w nagłówku strony: © Matthew Hollinshead

Archiwum

 

Do czytania

 

Do słuchania

 

Do oglądania

 

Polityka prywatności